Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Specjal - Woody Allen
Marek Grabski CINEMA 12/2000


Wszystko, co już powinniście wiedzieć o Woodym Allenie, ale do tej pory nie mieliście odwagi o to zapytać. Z okazji 65. urodzin (1 grudnia) udało nam się nakłonić wybitnego reżysera, scenarzystę, aktora i klarnecistę jazzowego do szczerego wyznania prawdy o swoim burzliwym życiu.



Moje pierwsze podejście do filmu
"Co słychać, koteczku?" Taki tytuł nosił pierwszy film, w którym wziąłem udział i do którego po raz pierwszy napisałem scenariusz. Byłem bardzo podekscytowany tym pomysłem, niestety gotowy obraz okazał się wielką pomyłką. Wprawdzie film cieszył się dużym powodzeniem wśród krytyków i publiczności, ale dla mnie osobiście był potwornym niewypałem, ponieważ za bardzo odbiegał od mojego scenariusza. Wtedy postanowiłem, że sam zajmę się w przyszłości reżyserią. Proszę zwrócić uwagę na fakt, z jaką swobodą skaczę na łóżko. Dzisiaj miałbym już z tym mały problem.

Nieprawdopodobne, jak młodo wtedy wyglądałem!
Fotografia pochodzi z okresu, kiedy występowałem jeszcze jako komik w wielu nowojorskich kawiarenkach. Ze zdjęcia wynika, że raczej nie podchodziłem zbyt entuzjastycznie do codziennego życia. W rzeczywistości jednak powodziło mi się wtedy całkiem nieźle. Każdego wieczoru wchodziłem na scenę i opowiadałem wymyślone przez siebie wcześniej dowcipy. Lecz powiem szczerze, nie zależało mi wcale na głośnym aplauzie publiczności. Zanim zacząłem występować jako komik, pisałem gagi dla innych artystów scenicznych. Po pewnym czasie mój menedżer Jack Rollins i przyjaciel Charles H. Joffe namówili mnie do zaprezentowania tego, co sam napisałem. Oczywiście, przed pierwszym występem byłem strasznie zdenerwowany i zżerała mnie trema, ale strach ma tylko wielkie oczy.

WOODY PECHOWIEC: "Nienawidzę mojego debiutu filmowego"


Ironiczne spojrzenie na intelektualistów
Ta scena została nakręcona do filmu "Annie Hall", jednak w ostatecznej wersji zdecydowałem się ją wyciąć, ponieważ nie pasowała do całości. Sam film był przełomowym momentem w mojej reżyserskiej i aktorskiej karierze. Nareszcie udało mi się po długich poszukiwaniach znaleźć właściwy sposób na ukazanie prawdy o mieszkańcach Nowego Jorku i ich przykrych doświadczeniach z codziennym życiem. Jak się później okazało, film oprócz czterech Oscarów zdobył także spore uznanie publiczności na całym świecie. Mój wysiłek nie poszedł na marne. Sukces filmu pozwolił mi optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Teraz spokojnie mogłem poświęcić się zajęciu, które sprawiało mi naprawdę dużo przyjemności.

Moja ojczyzna - Nowy Jork
Pamiętam dobrze, jak większość znajomych i przyjaciół mówiła, że to wariacki pomysł robić w tamtym czasie czarno-biały obraz, ale ja miałem na ten temat zupełnie odmienne zdanie. Okazało się, że miałem rację - film odniósł światowy sukces. Jestem z niego dumny do dzisiaj. Niektórzy wprawdzie zarzucali mi za bardzo idealistyczny obraz tego miasta, brak przestępczości i brudnych ulic. Pewnie mają rację, tylko że ja chciałem ukazać Nowy Jork po swojemu: romantyczny i piękny - zero brutalnej i szarej rzeczywistości. Cudowne miejsce, w którym się urodziłem i wychowałem, i którego nigdy nie opuszczę na dłużej.

Spotkanie z ostrą krytyką
"Wspomnienia z gwiezdnego pyłu" były moim rozrachunkiem z mediami - i pierwszym filmem, który spotkał się z nieprzychylną opinią niektórych amerykańskich krytyków. Widocznie poczuli się urażeni gorzką prawdą o sobie. Tak to już jest w przemyśle filmowym, kiedy twórca ukazuje rzeczywistość, krytycy często zarzucają mu kłamstwo i brak talentu. Dla mnie "Wspomnienia z gwiezdnego pyłu" to jeden z ulubionych obrazów, jakie wyreżyserowałem przez te wszystkie lata. Publiczność przyjęła ten film umiarkowanie. Niestety, a może na szczęście, nie potrafię przewidzieć reakcji publiczności.

Praca z geniuszem
Obok mnie stoi znakomity operator filmowy Sven Nykvist, który w trakcie swojej kariery współpracował z Ingmarem Bergmanem. Tutaj pomagał mi przy filmie "Zbrodnie i wykroczenia". W sumie pracowaliśmy razem przy czterech produkcjach - dawne, dobre czasy. Ostatnio pojawiła się plotka, że zwalniam swoich długoletnich współpracowników. Muszę tu i teraz przeciwstawić się takim pomówieniom: niektórzy ludzie mają po prostu inne zobowiązania i nie mogą pracować ze mną wtedy, kiedy ich potrzebuję. W przemyśle filmowym to normalna i codzienna sytuacja.

Wyjątek dla mojego małego aniołka
Na zdjęciu uwieczniony został moment pracy nad filmem "Ta druga kobieta". Ta mała dziewczynka obok mnie to moja ukochana córeczka Dylan. Często zabierałem ją ze sobą na plan filmowy. Wkrótce jednak zauważyłem, że dzieci nie powinny przebywać w miejscu, gdzie kręci się film - przeszkadzają w pracy.

WOODY SZCZĘŚCIARZ: "Kobiety są moją inspiracją"
Spacer z rodzinką
Zdjęcie z okresu, kiedy Mia, dzieci i ja byliśmy jeszcze szczęśliwą i kochającą się rodziną. Na fotografii wyglądamy jak bohaterowie z filmu "Hannah i jej siostry". Mia Farrow jest wspaniałą aktorką, przez wiele lat pomagała mi w tym trudnym zawodzie i była moim natchnieniem. Wystąpiła w kilkunastu filmach wyreżyserowanych przeze mnie i przez wiele lat była moją wielką inspiracją. Razem zrobiliśmy wiele dobrych filmów. Prywatnie układało się między nami rewelacyjnie, ale rozstanie nie było miłe.

Największa pasja mojego życia
To jest mój wspaniały zespół jazzowy. Razem pojechaliśmy na tournée po Europie, chociaż na początku ten pomysł wydawał mi się szalony. Niewiarygodne, ale bilety na wszystkie koncerty rozeszły się w błyskawicznym tempie.
Na cześć wielkiego jazzmana Manziego Johnsona, Soon-Yi i ja nadaliśmy naszej córeczce (urodzonej w lutym 2000) imię Manzie.

Najjaśniejsze dni mojej kariery
Na tej fotografii widać, jak dużo przyjemności sprawiała mi praca z dobrymi aktorami. "Cienie i mgła" z Johnem Malkovichem był moim najpiękniejszym doświadczeniem w zawodzie reżysera. Niestety, obraz okazał się finansową klęską. Razem ze mną nad filmem pracował znakomity operator Carlo Di Palma. W filmie w rolach drugoplanowych pojawiły się takie indywidualności jak Jodie Foster, Madonna, John Cusack.
Moje marzenia się spełniły Na tym zdjęciu widać moją ukochaną żonę Soon-Yi, z którą wziąłem ślub pod koniec 1997 roku. Nigdy jeszcze nie byłem tak szczęśliwy jak obecnie. Wprawdzie to jeszcze bardzo młoda dziewczyna, ale tak naprawdę jest dojrzalsza od wielu starszych kobiet, jakie znam. Jest moją muzą, nie rozstajemy się ani na chwilę. Ze względu na spore zamieszanie wokół naszego związku, staramy się ostatnio nasze domowe życie utrzymywać w tajemnicy przed wścibską prasą. Teraz doszedłem do wniosku, że tak naprawdę to wcale nie interesuje mnie fakt, czy widzowie porównują moje filmowe role z rzeczywistością. Prywatnie jestem zupełnie inny, a jeśli ktoś w to nie wierzy... to trudno. Nic na to nie poradzę.

Przyszedł na świat 1 grudnia 1935 roku w Brooklynie (Nowy Jork) jako Allen Stewart Konigsberg. Od młodych lat interesował się kinem, pisał krótkie utwory satyryczne dla teatru i telewizji. Później zaczął występować jako komik. W końcu zajął się pisaniem scenariuszy i reżyserią. Został także aktorem. Po nieudanych małżeństwach z aktorkami Harlene Rosen i Louise Lasser związał się w latach 80. z Mią Farrow. Ich rozstanie w 1997 roku odbyło się w atmosferze skandalu. Nową wybranką Allena została kilka lat wcześniej adoptowana Soon-Yi. Często występuje razem z zespołem Eddie Davis New Orleans Jazzband. Ostatnio w naszych kinach można było obejrzeć jego film "Słodki drań", a niedługo dystrybutorzy wprowadzą najnowsze dzieło "Small Time Crooks".