Śmietanka towarzyska - Cafe Society - Woody Allen

napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Śmietanka towarzyska Cafe Society
USA, 2016, komedia
Premiera kinowa: 11 maja 2016 / w Polsce: 12 sierpnia 2016

Ekipa:
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen


Obsada:
Steve Carell: Phil Stern
Jesse Eisenberg: Bobby
Blake Lively: Veronica
Kristen Stewart: Vonnie
Parker Posey: Rad Taylor
Corey Stoll: Ben Dorfman
Ken Stott: Marty Dorfman
Jeannie Berlin: Rose Dorfman

---

Nowa komedia romantyczna napisana i wyreżyserowana przez Woody’ego Allena. Jest to już 46. film tego twórcy. Akcja rozgrywa się w latach 30. ubiegłego stulecia, a jej tłem są modne kluby nocne, eleganckie przyjęcia i malownicze zakątki Nowego Jorku i Los Angeles. 
Bobby (Jesse Eisenberg) jest wrażliwym romantykiem z Bronxu. Licząc na spełnienie marzeń o wielkiej karierze, wyrusza w podróż do Los Angeles, gdzie zaczyna pracę u swojego wujka Phila (Steve Carrell) – agenta topowych gwiazd Hollywood. Na miejscu poznaje piękną sekretarkę Vonnie (Kristen Stewart). Chłopak bez pamięci zakochuje się w dziewczynie, nie wiedząc jeszcze, że ta znajomość wywróci jego życie do góry nogami.(opis dystrybutora Kino Świat)

---


Aby zrobić dwa kroki do przodu, czasem warto wykonać jeden w tył. Woody Allen, którego forma od paru lat pozostawia wiele do życzenia, powraca w "Cafe Society" do bezpiecznej formuły bulwarowej komedii. I znów, dzięki tej bezpretensjonalnej konwencji, udaje mu się opowiedzieć całkiem poważną historię erozji romantycznych wyobrażeń w zderzeniu z mało romantyczną rzeczywistością.
 
Są lata trzydzieste. Fabryka Snów pracuje na pełnych obrotach, Los Angeles ma kolor sepii, a Nowy Jork to intelektualne centrum Ameryki. Ze Wschodu na Zachód podróżuje zahukany Bobby (Jesse Eisenberg). Chociaż chłopak boi się własnego cienia, liczy na objęcie posady u swojego wuja, wpływowego agenta gwiazd, Phila (Steve Carell). Już powolne rozgryzanie filmowego środowiska rodzi egzystencjalny dysonans, który sam bohater określa mieszaniną obezwładniającej nudy i szczerej ciekawości. Jednak dopiero spotkanie z sekretarką Phila, impregnowaną na zakusy celebryckiego świata Vonnie (Kristen Stewart), wywróci jego życie do góry nogami. Spiętrzające się obyczajowe obserwacje, uczuciowe wielokąty i szkatułkowe anegdoty składają się na przedziwną opowieść inicjacyjną – koniec końców wszyscy "dojrzewają" tutaj do życia, którego nie chcieli wieść. Jak słusznie konstatuje Bobby, są uczestnikami komedii autorstwa sadystycznego komediopisarza. 
 
Można się zżymać, że "Cafe Society" to właściwe "the best of" twórcy "Manhattanu". Mamy tu zarówno prowadzoną przez samego reżysera, tautologiczną narrację spoza kadru, jest potraktowany z przymrużeniem oka wątek żydowskiej tożsamości i związanych z nią religijnych paradoksów oraz cały korowód allenowskich bohaterów: od intelektualisty, który przez swoje łagodne usposobienie zaczyna przegrywać z tzw. "zwyczajnym życiem", przez plakatowego reprezentanta hollywoodzkiego establishmentu po wychodzącą spod klosza dziewczynę, która zamienia "być" na "mieć". A jednak każda z tych figur – choć przerabiana już w dziesiątkach konfiguracji – działa na korzyść fabuły. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że za dużo tu materiału, że Allen mógłby zamienić ten tekst w kilka filmów: ostrą satyrę na system gwiazd lat 30., gorzki mieszczański melodramat albo komedię charakterów z żydowską rodziną Bobby’ego w rolach głównych. Zwłaszcza że każda ze wspomnianych historii nabiera życia dzięki świetnie prowadzonym aktorom: Eisenberg z powodzeniem przejmuje rolę samego Allena, Carell odkrywa w swoim grubo ciosanym bohaterze pokłady wrażliwości, a drugi plan kradną efektowni w swoich kostiumach "dobrej żony" i "wygadanego gangstera" Blake Lively oraz Corey Stoll. 
 
Zaskakujące efekty przyniosła również współpraca z mistrzem kamery i oświetlenia, Vittorio Storaro. Firmowy już miękki montaż (to debiut Allena z cyfrową kamerą), zderzenia statycznych kadrów z dynamicznymi jazdami, ciekawe ogrywanie przestrzeni, wreszcie – korekcja barw, tworząca fakturę rzeczywistości z pogranicza jawy i amerykańskiego snu. To świat, w którym chce się zostać na tyle długo, by poznać jego smak, i na tyle krótko, by nie odkryć jego prawdziwego oblicza. (Michał Walkiewicz, filmweb.pl)