Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Koniec z Hollywood - Hollywood Ending
(USA, 2002) komedia/dramat obyczajowy   plakat/okładka

OPINIE O FILMIE:
"Koniec z Hollywood" Woody'ego Allena już w kinach (Jacek Szczerba 07-11-2002; Gazeta.pl)
"Koniec z Hollywood" (pmoss 06-11-2002; Gazeta.pl)
Przeczytaj jak powstawał >>>
EKIPA:
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen
Zdjęcia: Wedigo von Schultzendorff
Montaż: Alisa Lepselter
Casting: Laura Rosenthal
Casting: Juliet Taylor
Scenografia: Santo Loquasto
Dyrektor artystyczny: Tom Warren
Dekoracja wnętrz: Regina Graves
Kostiumy: Melissa Toth
Produkcja: Letty Aronson
Producent wyk: Stephen Tenenbaum
OBSADA:
Val Waxman: Woody Allen
Ellie Waxman: Téa Leoni
Lori: Debra Messing
Ed: George Hamilton
Al: Mark Rydell
Sharon Bates: Tiffani-Amber Thiessen
Hal: Treat Williams
Oraz:  Erica Leerhsen, Mark Webber, Fred Melamed, Stephanie Roth
OPIS:
"Hollywood ending" opowiada historię reżysera, niegdyś jednego z najpopularniejszych twórców Hollywood, laureata 2 Oscarów, który po latach otrzymuje szanse powrotu na szczyt. Zostaje zatrudniony do realizacji wielkobudżetowego obrazu i kiedy wydaje się, że wszystko pójdzie zgodnie z planem nasz bohater traci wzrok. Reżyser zdaje sobie jednak sprawę, że nikt nie da mu już drugiej szansy decyduje się zatem na kontynuację prac nad filmem nie mówic nikomu o swojej przypadłości, co oczywiście prowadzi do szeregu zabawnych sytuacji.

Tomasz Raczek
Jeden z najsłabszych filmów w karierze Woody'ego Allena. Historia neurotycznego reżysera filmowego, który najpierw obraża się na skomercjalizowany Hollywood, a potem - gdy mimo artystycznych ambicji zostaje zdegradowany do pozycji realizatora telewizyjnych reklamówek - godzi się na propozycję byłej żony (obecnie narzeczonej wielkiego hollywoodzkiego producenta), by zrobić kasowy film z dużym budżetem. Z emocji jednak? traci wzrok. Historia ta mogłaby być pretekstem do błyskotliwej i zaskakującej komedii. Mogłaby być, gdyby Allen był w dobrej formie. Jest jednak w złej, prawie jak bohater filmu, którego zresztą sam gra. Zabawnych dialogów jest tym razem jak na lekarstwo, sytuacje rażą sztucznością (Allen wydaje się nie tylko ślepy, ale i głuchy); nie ma mowy o finezyjnym żarcie, bo zastąpiło go tutaj męczące gadulstwo z tezą. Na nic wdzięk i bezpretensjonalność Tei Leoni, na nic stwarzające klimat pejzaże starego Nowego Jorku, na nic wreszcie finałowa aluzja, że w Europie docenią to, na czym nie potrafią się poznać w Ameryce. Próżne nadzieje: ten film nie zachwycił ani Amerykanów, ani Europejczyków. I wcale nie dlatego, że okazał się mało komercyjny.