Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Celebrity
(USA, 1998) komedia    plakat/okładka
EKIPA:
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen
Zdjęcia: Sven Nykvist
Scenografia: Santo Loquasto
Montaż: Susan E. Morse
Kostiumy: Suzy Benzinger
Casting: Laura Rosenthal
Casting: Juliet Taylor
Dekoracja wnętrz: Susan Kaufman
Dyrektor artystyczny: Tom Warren
Producent wykonawczy: J.E. Beaucaire
Produkcja: Jean Doumanian
OBSADA:
Lee Simon: Kenneth Branagh
Tony Gardella: Joe Mantegna
Brandon Darrow: Leonardo DiCaprio
David: Hank Azaria
Nicole Oliver: Melanie Griffith
Robin Simon: Judy Davis
Supermodelka: Charlize Theron
Bonnie: Famke Janssen
Nola: Winona Ryder
Dr. Lupus: Michael Lerner
Prostytutka: Bebe Neuwirth
Bruce Bishop: Isaac Mizrahi
Vicky: Gretchen Mol
Souvenir Hawker: J.K. Simmons
Kamerzystka w biurze Lupusa: Debra Messing
OPIS:
Kolejna komedia Allena o ludziach ze sfer artystycznych Nowego Jorku, dążących do kariery, gubiących autentyczne wartości. Głównymi bohaterami są tutaj małżonkowie, którzy się rozstali: on jest dziennikarzem stawiającym sukces zawodowy ponad wszystko. Ona, jego była żona, spotyka producenta telewizyjnego, zostaje wykreowana na gwiazdę.


Celebrity
Jacek Szczerba (film.gazeta.pl)

Komediodramat

To strasznie poważna komedia. Punktem wyjścia jest tu zdanie Andy'ego Warhola o tym, że w dzisiejszych czasach każdy może mieć swoje 15 minut sławy. Zatroskany tym, co dzieje się z jego inteligenckimi bohaterami, Allen woła z ekranu: "Na pomoc!".

Bo też są powody do obaw: świat zaczyna przypominać telewizyjny spektakl (a tu, wiadomo, wszystko jest na pokaz i na sprzedaż - telewizja skusi i skinheadów, i rabina, i dziwkę uczącą seksu oralnego), sława się zdeprecjonowała (cała Ameryka dowiaduje się o jakimś facecie, bo kochanka zabiła mu żonę), zamiast prawdziwych wartości oferuje się nam ich parodię. Czym zajmuje się telewizyjny kaznodzieja u Allena? Zastanawia się, czy Beatlesi byli popularniejsi od Jezusa. Religia to głównie dochodowy biznes - szkaradne dewocjonalia idą jak świeże bułeczki.

Sprawa zasadnicza, to jak się w tym świecie odnaleźć. Allen zdaje się wątpić, czy nie damy się ogłupić. Spójrzmy na Robin Simon (Judy Davis), która była nauczycielką angielskiego. Spotkawszy przystojnego producenta Tony'ego Gardella (Joe Mantegna) staje się gospodynią telewizyjnego show, przeprowadza głupie wywiady, jest uwielbiana. Producent telewizyjny to współczesna alfa i omega, równy mocą dawnemu włoskiemu mafioso - na rodzinnym przyjęciu krewni proszą go: załatw to, załatw tamto. On może wszystko.

Powabom takiego świata nie umie się oprzeć nawet bohater filmu Lee Simon (Kenneth Branagh), dziennikarz pisujący o gwiazdach. Jego dwie powieści padły. Trzeciej nie umie już skończyć. Woli zabrać się za scenariusz filmowy - większy szmal i - oczywiście - sława. Tylko prosta babcia Gardelli zachowuje zdrowy rozsądek: oburza się, słysząc o facecie, który zyskał rozgłos, bo był zakładnikiem jakichś bandytów, a potem obwożono go po szkołach jako bohatera. "Czy to naprawdę wystarczy?" - pyta zdziwiona.

"Celebrity" to świetna zabawa w demaskowanie toczącej się dookoła gry pozorów, totalnej wyprzedaży własnego ja. W świecie z filmu Allena ludzi ciągnie do fikcji. Rzeczywistość nikomu nie wydaje się zadowalająca, wymaga retuszu. Dlatego największe wzięcie ma dr Lupus (Michael Lerner), specjalista od operacji plastycznych.

Główne role w swych filmach Allen rezerwował zwykle dla siebie. Teraz zostawił postać w swoim stylu, a sam się wycofał. Uznał, że jest za stary, bo filmowy Simon to gość koło czterdziestki. Wiek jest tu ważny - bo jak powiada wielu - to ostatni moment w życiu mężczyzny, by zdecydować się na gwałtowną zmianę, by jeszcze raz uwierzyć, że można zacząć od nowa. Jednak obsadzenie w roli Simona Kennetha Branagha - Brytyjczyka, aktora szekspirowskiego - nie było dobrym pomysłem. Niepotrzebnie mamy tu do czynienia z kreacją piętrową. Branagh gra nie tylko Simona, gra też swoje wyobrażenie o tym, jak wyglądałby w tej roli Allen.

O Allenie już od lat mówi się, że się powtarza - wygrywa własne, wciąż te same, kompleksy i frustracje. Może to i prawda, ale wciąż robi to znakomicie. Stać go nawet na to, by w tym czarno-białym filmie (zdjęcia Svena Nykvista) nabijać się z filmowców kręcących czarno-białe filmy. Wielkość Allena polega także na tym, że to, co u innych byłoby trudne do strawienia, od niego "kupujemy" z zachwytem: i pannę młodą wymykającą się pięć minut przed ślubem, i kłótnię kochanków, którzy rozstają się akurat w chwili, gdy firma przeprowadzkowa wnosi jej rzeczy do jego mieszkania.

Cóż, co mistrz, to mistrz.