Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Wrażliwy cynik Allen
Marta Strzelecka, Gazeta Wyborcza

Gdyby Woody Allen napisał autobiografię, tytuł nie brzmiałby "Jak być śmiesznym". Twierdzi, że jest doskonałym autorem wiarygodnego poradnika "Jak przetrwać"


Wie, jak przetrwać dziesiątki lat, zarabiając na rzemieślniczej pracy nad filmami, nie dbając o nagrody, przychylność krytyki ani publiczności. Myślimy o nim "klasyk kina". On o sobie "nudziarz z nowojorskiej klasy średniej". Niedawno mówił dziennikarzom o pracy nad scenariuszem "Vicky Cristina Barcelona": "Proszę nie żartować, pytając, czy to trudne. Tylko komedia. Jako dziewiętnastolatek pisałem kilkanaście dowcipów dziennie. Naprawdę nie muszę czekać na jasny snop światła z nieba, żeby w natchnieniu stworzyć scenariusz lekkiego filmu".

Podobny jest w rozmowach z Erikiem Laksem, które przeprowadzono na przestrzeni wielu lat. Allen - opanowany, cyniczny, pewny siebie. Bez skromności mówi o swoich umiejętnościach, ale też bez wstydu o ograniczeniach. Podziwia oczywiście Bergmana, ale świat wielkich artystów jest dla niego odległy. Kiedy Robert Altman powiedział mu, że napisał "Trzy kobiety" po przebudzeniu ze snu, Allen zasugerował podpisanie z bogatym producentem umowy na prawa do efektów trzech kolejnych snów.

Cieszy się, że udało mu się napisać kilka poważnych filmów, z pełną dramaturgią, jak sam mówi. Jest dumny ze "Wszystko gra". Ale nie boi się powiedzieć: "U mnie przekazy zawsze są niezamierzone". Lax przypomina mu scenę z filmu "Sen Kasandry", kiedy bracia, grani przez Ewana McGregora i Collina Farrella, rozmawiają z wujem, Tomem Wilkinsonem, który namawia ich do zbrodni pod drzewem w parku, w deszczu. Pyta, czy długo myślał nad tym genialnym sposobem pokazania napięcia. Allen opowiada, że trzeba było wyciąć kilka gałęzi, puścić silny strumień wody, bo deszcz miał być duży, a najtrudniejsze było zatrzymanie w odpowiednim momencie operatora jeżdżącego na wózku wokół drzewa. Ale czy to drzewo było jabłonią w rajskim ogrodzie, symbolem narodzin złego uczynku? Nie pomyślałby o tym.

Eric Lax poznał Allena w 1971 roku, kiedy pisał do "New York Timesa" sylwetkę wschodzącej gwiazdy komedii, autora "Bierz forsę i w nogi" i "Bananowego czubka". Allen miał wtedy 36 lat, ponad 15 lat doświadczenia jako komik - pracował wcześniej w programie "Colgate Comedy Hour" telewizji NBC, pisał dowcipy dla showmana Sida Caesara, był autorem tekstów publikowanych w magazynie "New York Timesa".

Zbiór rozmów z Allenem, które Lax przeprowadzał od początku lat 70. do ubiegłego roku, ukazał się na prawie pięciuset stronach. Tekst ilustrowany jest kadrami filmowymi, zdjęciami z planów, podzielony tematycznie, nie chronologicznie. Przez ponad 30 lat wracają podczas przyjacielskich spotkań do tematów reżyserowania, pisania, podróży, muzyki. Dzięki takiemu układowi książki, po pierwsze, nie trzeba jej czytać zgodnie z porządkiem stron, po drugie, szybko można się zorientować, że Allen jako osobowość niewiele się zmienił od lat 70.

Mężczyzna w sztruksach, kaszmirowym swetrze, oliwkowozielonej marynarce wie, że dla większości istnieje jako klisza uroczego intelektualisty z Brooklynu. Z rozmów Laksa wynika, że w rzeczywistości Allen ma w sobie tylko część wizerunku, który znamy z mediów - nie fascynują go analizy freudowskie, ale spędza wieczory z klarnetem, nie jest nieporadny, za to regularnie chodzi na mecze swojej ulubionej drużyny koszykarskiej The New York Knicks, nie jest tak nieudolny, jak bohaterowie, których grywał w swoich filmach, choć ma problemy z obsługą mechanicznych urządzeń.

Wciąż pisze na małej maszynie Olympia, którą kupił za czterdzieści dolarów, kiedy miał 16 lat. Do torby z szarego papieru wrzuca wycinki z prasy, dowcipy zapisane na serwetkach, szkice scen na kartach wyrwanych z zeszytów. Kiedy brakuje pomysłów, wyciąga z torby.

"Chciałbym być kimś bardziej wielowymiarowym", powiedział Laksowi w 1977 roku.

W tym zbiorze rozmów na pierwszy plan najczęściej wychodzi cynizm Allena wobec własnej pracy. Jest jak sprytny dobry uczeń korzystający z wypracowanej dawno temu opinii. Opowiada o tym, jak celowo wydłużał sceny, nie dbając o akcję, po to tylko, by wstawić odpowiednią dawkę Gershwina. Wspomina, jak przerobił historię "Wszystko gra", która w pierwszym scenariuszu działa się w Stanach, w Hamptons - dostał pieniądze w Anglii, więc zamienił miejsce akcji na Londyn. "Zrobiłem to szybko. Bardzo proste". Dlaczego chętnie pisze o zbrodniach? "Był kiedyś taki bardzo dobry komiks zatytułowany >Przestępstwo nie popłaca< . Kiedy skończyłem trzynaście lat, mawiałem, że to się opłaca bardziej niż praca w General Motors:.

Mówi, że gdyby chciał robić kolejne komedie w stylu "Bananowego czubka", napisałby teraz o komputerze, który startuje w wyborach prezydenckich. Kiedy poinformowano go, że dostał Nagrodę Księcia Asturii, wyobrażał sobie, że to błąd jakiegoś biednego hiszpańskiego urzędnika. Odpowiedział, że nie przyjedzie, by odebrać. Znajomi powiedzieli, że jednak powinien, bo na uroczystość wybiera sam król. Byłaby to ogromna zniewaga, gdyby nie odebrał. "Więc pojechałem. Teraz mam błyszczący medal".


W rozmowach z Laksem powtarza, że jest tylko zgryźliwym dowcipnisiem, który miał dużo szczęścia. Zastanawia się, jak przetrwał w środowisku filmowym ze swoimi wadami, ograniczeniami artystycznymi, fobiami, dziwactwami, ambicjami. Twierdzi, że jako artysta nie osiągnął wiele, nie wniósł niczego szczególnego do historii kina. "Moje filmy nie inicjowały dysput na tematy społeczne, polityczne, intelektualne". "Nigdy nie posługiwałem się olśniewającą techniką ani taką głębią tematów, by ktoś zaczął się nad tym głowić". Jego zdaniem to dziwne, że wciąż budzi zainteresowanie. Jak to tłumaczy? "Jako dziecko uwielbiałem magiczne sztuczki i zostałbym sztukmistrzem, gdyby mnie nie naprostowali. Wykorzystując cały swój kunszt, wybiegi, sztuczki - wszystko, czego nauczyłem się w dzieciństwie, pochłaniając książki na ten temat, byłem w stanie stworzyć niezwykłą iluzję, która trwa już od pięćdziesięciu lat z okładem. Wolałbym żartować".

Rozmowy z Woodym Allenem, Eric Lax, Axis Mundi 2008

Źródło: Gazeta Wyborcza