Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Neurotyczny czar Woody'ego Allena.
Agnieszka Duda, stoplatka.pl

Dziś na ekrany wchodzi kolejna propozycja filmowa sygnowana inicjałami WA, której w żadnym razie nie powinno się przegapić. W związku z tym, przygotowaliśmy dla Was krótkie podsumowanie cech charakterystycznych dla twórczości właściciela wyżej wymienionych inicjałów.


Wobec jego osobowości, wyglądu, ekscentryczności, skłonności do wpadania w paranoję, neurotyczności i wreszcie wyrazistej twórczości, na wskroś przesiąkniętej wszystkimi wyżej wymienionymi aspektami bycia Woodym, nie sposób zachować obojętności. Zarówno jego filmy, jak i jego osoba budzą żywe, gwałtowne i niejednokrotnie skrajnie przeciwstawne reakcje wśród widzów.

W tym roku, 1 grudnia, skończy 73 lata. Ma ciało Achillesa, z lekka spaczone, drastyczno-masakryczne poczucie humoru, objawiające się tym, że odnajduje komizm w wyjątkowo dramatycznych okolicznościach, w jakich uwielbia umieszczać bohaterów swoich filmów, i w jakich normalnemu człowiekowi, obdarzonemu zwyczajowym poczuciem humoru, nie jest raczej do śmiechu. O tak, można z czystym sumieniem powiedzieć, że czerpie niespotykaną przyjemność ze "znęcania się" nad nimi, konfrontując ich z trudnymi sytuacjami i każąc podejmować niełatwe decyzje. Nie wyśmiewa się jednak tylko z innych; rozwinął również niesamowity dar autoironizowania.

Gra jazz na klarnecie i od 1971 roku w poniedziałki regularnie grywał w "Michael's Pub" z "New Orleans Funeral and Ragtime Orchestra", a w tym roku w czasie wakacji ma wystąpić na festiwalu jazzowym w Montrealu z "New Orleans Jazz Band". Większość filmów nakręcił kilka kroków od swojego apartamentu na Manhattanie, swoim ukochanym zakątku świata. Jest zatwardziałym Nowojorczykiem. Chociaż ostatnie cztery filmy zdarzyło mu się nakręcić w Europie (trzy z nich w Londynie, jeden w Barcelonie), już zapowiedział powrót z kolejnymi na ulice Nowego Jorku.

Czasem lubi kręcić filmy przy brzydkiej pogodzie. Atmosfera na planie bywa wtedy napięta jak struna. Zazwyczaj jest, bowiem, wtedy słonecznie i cała ekipa ze zniecierpliwieniem czeka aż pogoda się popsuje; robi się nerwowo, frustrująco i nieprzyjemnie.

Jak na ironię, jest jednym z najbardziej honorowanych twórców i aktorów (w jednym) w przemyśle filmowym, a został wylany z Uniwersytetu Nowojorskiego po tym, jak oblał zajęcia z filmu. Sic!

Jeśli chodzi o kobiety jego życia, to, w kolejności odwrotnie proporcjonalnej do chronologicznej, sprawa przedstawia się następująco. Obecnie jego żoną (czwartą) jest jego była... córka. Adoptowana podczas trwania jego poprzedniego małżeństwa z Mią Farrow (ale zawsze córka!). Soon-Yi Previn. Przed Farrow jego partnerką była Diane Keaton. Jedyna kobieta jego życia, od której jest w stanie przyjąć słowa krytyki. I muza Allena, który kategorycznie zaprzecza, jakoby jej miejsce ostatnimi czasy zajęła Scarlett Johansson, która jednakowoż zagrała w jego trzech ostatnich obrazach ("Wszystko gra", "Scoop", "Vicky Cristina Barcelona"). Przyznaje, że dobrze mu się z nią pracuje, ale na tym koniec! Sam zainteresowany komentuje burzliwe kulisy swojego życia prywatnego w następujących słowach:

Nawet jako dziecko zakochiwałem się w nieodpowiednich kobietach. Kiedy oglądaliśmy "Królewnę Śnieżkę", wszyscy zakochiwali się w królewnie Śnieżce, ja natomiast pokochałem złą królową.

O kim mowa?

Oczywiście, może być mowa tylko i wyłącznie o Allenie Stewarcie Konigsbergu, szerzej znanym pod pseudonimem artystycznym Woody Allen, przyjętym w 1952 roku.

Tyle słowem wstępu. A teraz, do rzeczy. Czyli za co kochamy Woody'ego Allena...

Poniżej znajdziecie 22 powody, dla których jedni widzowie bezgranicznie kochają tajemniczego WA i jego filmy, podczas gdy inni reagują ostrym atakiem alergii na sam dźwięk jego nazwiska i widok zdjęcia z jego podobizną. Na poparcie których to powodów, co by uniknąć zarzutu gołosłowności i etykietki mitomanki, gdzieniegdzie przytaczam odpowiednie cytaty z jego filmów, książek, wywiadów i wypowiedzi.

Powód 1.

Za genialne wyczucie, którego aktora obsadzić w której roli, żeby mógł się w niej "nagrać", żeby przy jej interpretowaniu mógł dodać co nieco od siebie. Dzięki tej intuicji może sobie pozwolić na jedną wielką improwizację aktorów na planie. U Woody'ego zawsze znajdzie się coś ciekawego do zagrania; nawet w tych drugo- i trzecioplanowych epizodach. Jednak, jeśli chcesz u niego zagrać, musisz być przygotowany na takie pójście na żywioł. Kiedy wkraczasz na jego plan zdjęciowy pierwszego dnia twoja wiedza na temat całokształtu scenariusza czy tematyki filmu jest niejednokrotnie niemalże równa zeru. Dysponujesz jedynie fragmentem dialogów swojej postaci, czy może raczej powinnam powiedzieć zarysem, propozycją tych dialogów. Możliwość zagrania u Woody'ego musi być pod tym względem niesamowitą przygodą. Prawdopodobnie każdy jego obraz jest jednym wielkim eksperymentem; wypadkową kreatywności i talentu aktorów z pomysłowością i umiejętnością zapanowania nad całokształtem ze strony twórcy.

Powód 2.

Za maksymalnie rozwinięte (u Woody'ego-reżysera) samoświadomość i autokontrolę. Autor doskonale wie, jaki efekt końcowy chce uzyskać, i, mimo, że nie zawsze jest nim usatysfakcjonowany, według mnie, uzyskuje go. W jego obrazach trudno doszukać się chociażby jednej zbędnej sceny, którą możnaby wyciąć, nie wypaczając w znaczący sposób sensu całości. Każdy film sprawia wrażenie przemyślanego w najdrobniejszym detalu, od pierwszych sekund trwania aż do napisów końcowych.

Powód 3.

Za zamiłowanie do niepoprawnego, pozbawionego zahamowań dłubania się w ludzkiej duszy.

Powód 4.

Za niekończącą się kreatywność i uwierającą trafność dowcipnych opinii na temat "alkowianej" (czyli, przekładając na bardziej współczesny język, seksualnej) sfery życia człowieka - u Woody'ego źródła nieustających spięć na linii mężczyzna-kobieta. Przykładów ilustrujących powód 4. nie trzeba długo szukać:

Seks jest jak gra w brydża. Jeżeli nie masz dobrego partnera, to musisz mieć przynajmniej dobrą rękę.

Biseksualizm? Niewątpliwie podwaja twoje szanse na sobotnią randkę.

Różnica pomiędzy seksem i śmiercią polega na tym, że kiedy będziesz umierał, nikt nie będzie się śmiać z ciebie, że robisz to sam.

Chyba wiążemy zbyt wielkie nadzieje związane z orgazmem, oczekując, że zrekompensuje on pustkę panującą w innych dziedzinach życia...

Powód 5.

Za obsesję na punkcie zbrodni. Szczególnie tej uchodzącej płazem. Oraz słabość do rozkładania jej na czynniki pierwsze, analizowania jej mechanizmu i genezy. Bez nich nie powstałyby genialne "Wszystko gra" czy wchodzący właśnie na ekrany kin "Sen Kasandry".

Powód 6.

Woody ma niesamowitą rękę do utalentowanych, obdarzonych nietuzinkową urodą i tym, trudnym do nazwania, czymś, aktorek. Odnajduje je, kiedy są jeszcze niemalże anonimowe, nieznane światu i odkrywa je dla nas, za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni.

Powód 7.

Za rozwiniętą do przesady, graniczącą z masochizmem, stale pielęgnowaną, autoironię. Najbardziej rozbrajają mnie filmy, w których Woody obsadził się w rolach atrakcyjnych mężczyzn, wywołujących, jeśli nie pożądanie, to przynajmniej zainteresowanie naprawdę pięknych, zjawiskowo pięknych przedstawicielek płci pięknej.

Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności.

Rozmazana plama - sam dość często odnoszę wrażenie, że nią jestem.

Byłem wyznania żydowskiego, ale przeszedłem na narcyzm!

Powód 8.

Za jego cherlawy wygląd faceta steranego życiem. Drastycznie nieatrakcyjny w zestawieniu ze standardowym, aktualnie obowiązującym kanonem piękna mężczyzn, według którego kobiety oceniają, który z przedstawicieli płci "brzydkiej" zalicza się do przystojnych, a który zdecydowanie nie.

Achilles miał tylko piętę Achillesa. Ja mam całe ciało Achillesa.

Powód 9.

Za dalece rozwiniętą hipochondrię, którą autor lubi wymieniać obok swoich zawodów (reżysera, scenarzysty, pisarza, komika, muzyka etc.).

Nie złościłem się, ale zamiast tego wyhodowałem sobie guzy.

Tydzień temu kupiłem strzelbę. Gdybym miał guza, zabiłbym się. Ale moi rodzice byliby zrozpaczeni. Musiałbym ich najpierw zabić. A potem ciotkę i wujka. To byłaby rzeź.

Powyższy cytat jest przykładem kombinacji powodu 9. z powodem 10., o którym będzie mowa za chwilę.

Powód 10.

Za makabryczno-masakryczny, czarny, jak czarna dziura (o której tak często wspomina) humor. I, niejednokrotnie idącą z nim w parze, łatwość obracania w żart poważnych kwestii.

Krew!!! To, powinno być wewnątrz!

- Nas jest dwoje, a on jeden. - Ale on ma siekierę i z łatwością zrobi z nas czworo.

- Spójrz na tego gościa z Indiany. Zamordował 12 osób, rozczłonkował je i wszystkie zjadł. - To się dopiero nazywa alternatywny styl życia.

Co zrobisz, jeśli ktoś ci przystawi nóż do szyi, a ty akurat dostaniesz czkawki?

Powód 11.

Za jego cudowną paranoję i wszystkich zaburzonych psychicznie i emocjonalnie bohaterów, bezskutecznie usiłujących dojść do ładu ze swoimi uczuciami, zaprowadzić porządek w swoich związkach i wprowadzających sporo niepokoju w swoim otoczeniu. Według Allena, po świecie chodzą sami neurotycy, i to jest naprawdę piękne.

Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie.

Powód 12.

Za czarne jak najczarniejsza, bezksiężycowa noc, czarnowidzenie, przez niektórych potocznie nazywane pesymizmem, przez samego Woody'ego twardo stąpającym po ziemi realizmem. Występujące często w parze z niedosytem i twórczym niespełnieniem.

Dwie kobiety spędzają wczasy w pensjonacie. Jedna mówi: jakie tu mają niedobre jedzenie, a druga dodaje: no, i w dodatku takie małe porcje. To samo myślę o życiu. Jest pełne bólu, cierpienia i nieszczęść, a na dodatek tak szybko przemija.

Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.

Jedyne, czego żałuję w życiu, to tego, że nie jestem kimś innym.

Zbyt mało wiem, by być niekompetentnym.

Wyraźniej niż kiedykolwiek ludzkość stoi dziś na rozdrożu. Jedna droga prowadzi w rozpacz i skrajną beznadziejność, druga w totalne unicestwienie.

To, co spotyka ludzi to tragedie i nieszczęścia. Tragedie to choroby śmiertelne, kalectwo, ślepota... Cała reszta to nieszczęścia.

Życie jest obozem koncentracyjnym.

Powód 13.

Za zimne, racjonalne traktowanie uczuć i miłości, niejednokrotnie mylonych przez Allena z pociągiem fizycznym i bardzo często sprowadzających się w jego filmach tylko i wyłącznie do niezobowiązującego seksu. Oraz interesującą wizję miejsca, jakie w całym tym chaosie zajmuje małżeństwo.

- Nie jesteś wcale romantyczny. To jest twój problem. - Kochanie, to ty przestałaś ze mną sypiać. To będzie już rok 20 kwietnia. Pamiętam tę datę dokładnie, bo to urodziny Hitlera.

Seks rozładowuje napięcie, miłość je potęguje.

Jedyny raz osiągnęliśmy z żoną równoczesny orgazm, gdy sędzia podpisywał nasze dokumenty rozwodowe.

Ja i mój były mąż zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Należało spojrzeć po raz drugi...

Powód 14.

Za surrealistyczne, absurdalne, oderwane od rzeczywistości postrzeganie świata. Czyli allenowskie idee fix.

Jeśli zobaczysz intruza w trakcie obrabiania twego domu, nie wpadaj w panikę. Pamiętaj, że on boi się nie mniej niż ty. Dobrym sposobem jest obrabować JEGO. Przejmij inicjatywę i uwolnij włamywacza od zegarka i portfela.

Powód 15.

Za filozofię praktyczną, wbrew pozorom, niekoniecznie dla opornych.

W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna.

Powód 16.

Za lawiny słów, którymi zalewa i podtapia widza, chowając się za fikcyjne postacie swojego autorstwa. Za szybkie dialogi i zabójcze, rozbrajające, krótkie riposty, w których zamyka się dużo więcej niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę ich rozmiary. Woody jest niekwestionowanym mistrzem celnych uwag i trafnych spostrzeżeń na temat relacji międzyludzkich, geniuszem puentowania i kondensowania mądrości życiowych. I bardzo dobrym obserwatorem rzeczywistości, obdarzonym umiejętnością dokładnego nazywania tego, co widzi. Bez krępacji porusza tematy, które zazwyczaj krępację wywołują. I nazywa rzeczy po imieniu. Jego komedie należą do gatunku przegadanych, ale zdecydowanie nie można tego samego powiedzieć o jego najnowszych thrillerach kryminalnych. Przykładem potwierdzającym kwestie zawarte w powodzie 16., są wszystkie przytoczone dotychczas cytaty razem wzięte.

Powód 17.

Za każdy film, który wyszedł spod jego pióra i oka, w którym obsadził się w jednej z ról. Nawet, jeśli nie pozwalało mu to na jednoczesne wzniesienie się na wyżyny również w dziedzinie reżyserii. Wystarczy mi jedno spojrzenie na jego przygarbioną, znękaną walką z nieistniejącymi problemami sylwetkę, wyraz twarzy zgubionego w supermarkecie dziecka, które chciałoby się przytulić, żeby przestało się denerwować i niepotrzebnie zamartwiać. Wyraz twarzy budzący litość i matczyno-opiekuńcze instynkty. Na jej widok mnie i całej rzeszy innych widzów, od razu śmieje się gęba.

Powód 18.

Za przekonanie, że bez regularnych wizyt na kozetce u psychoanalityka, nie da się żyć. Nawet, jeśli terapia nie zdawałaby egzaminu.

Będzie moim psychoanalitykiem jeszcze przez rok, potem jadę do Lourdes.

Powód 19.

Za poglądy na kwestie metafizyczne.

Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec.

Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać. <p> Świat niewidzialny istnieje, bez dwóch zdań. Kwestia tylko, jak daleko to jest od śródmieścia i do której otwarte?

Powód 20.

Za śmiałe wypowiedzi na tematy zaliczające się do tak zwanych delikatnych, jak chociażby, dotyczące mniejszości, w tym religijnych, w tym, dotyczące jego ulubionej mniejszości, czyli Żydów. Do których przysługuje mu jednak pełne prawo, z racji tego, że sam pochodzi z żydowskiej rodziny.

Nie podróżuję wodą. Religia mi zakazuje. Jestem Hebrajczykiem lądowym.

Skąd, do cholery, mogę wiedzieć skąd wzięli się naziści? Ja nawet nie wiem jak działa otwieracz do konserw!

- Co robisz w sobotę wieczorem? - Popełniam samobójstwo! - Hmm...w takim razie, co powiesz na piątek wieczorem?

Powód 21.

Za jego obsesję na punkcie śmierci.

To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie.

Nie mam ambicji osiągnięcia nieśmiertelności poprzez swoje filmy. Wolałbym ją osiągnąć, nie umierając.

Powód 22.

Za to, że na jego komediach, bazujących zawsze na inteligentnym dowcipie, widownia śmieje się do łez, nie dlatego, że ktoś, za przeproszeniem, pierdnął czy beknął, przewrócił się czy na kogoś wpadł, ale dlatego, że Woody umiejętnie wyśledził i w dowcipny sposób wydobył jakąś (nie zawsze uświadamianą sobie przez nas) prawdę o człowieku i interakcjach, w jakie ten wchodzi ze światem i innymi ludźmi. Każdy się czegoś boi, obawia. A Woody ma dar wydobywania tego na światło dzienne i wyśmiewania w bardzo skuteczny sposób.

To wyliczanie powodów, dla których kochamy (wiem, że nie jestem jedyną zakochaną w nim i jego twórczości kinomaniaczką; stąd liczba mnoga) Woody Allena, możnaby ciągnąć bez końca. Ja, póki co, zatrzymam się na 22, ale Wy możecie je kontynuować...

Niektórzy twierdzą, że miłość jest ślepa. Mają absolutną rację. Powiem więcej. Czasami przybiera postać cherlawego, łysiejącego, nieatrakcyjnego, przygarbionego, neurotycznego, zakompleksionego okularnika po 70-tce, cierpiącego na nieuleczalną hipochondrię...