Woody Allen :: menu
napisy l linki l index
biografia l filmografia l cytaty l książki l wiadomości l foto l wywiady l artykuły l nagrody l dvd l muzyka l teatr
Kobieta Według Allena
Kasia Sawicka
www.e-woman.pl

Woody Allen jest specjalistą w kilku dziedzinach. To znawca i najbardziej romantyczny gloryfikator Nowego Jorku, wnikliwy obserwator życia żydowskiej inteligencji, a także wielki miłośnik jazzu i sztuki filmowej. Życie Allena splata się z twórczością, dlatego pilnie śledząc jego filmy, można odczytać z nich jego biografię, odgadnąć do jakiej herbaciarni lubi chodzić, co czyta do poduszki i która kobieta włada właśnie jego sercem.

Allen bez kompleksów traktuje swoją fizyczność. Niski, szczupły, z przerzedzoną już mocno fryzurą i ukrytymi za okularami mądrymi oczami, wydaje się jednak bardzo atrakcyjny. Jest zabawny i inteligentny, swoje słabości traktuje z przymrużeniem oka, a jego sentymentalna natura z łatwością pokonuje chaos wielkomiejskiej dżungli. I być może dlatego Allenowi, na przekór jego niepozornej fizjonomii, towarzyszą w życiu i na ekranie kobiety piękne i bystre, a ich wiek zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do wieku starzejącego się powoli reżysera.

Jedną z najwierniejszych partnerek Allena była Diane Keaton. Ich współpraca rozpoczęła się w 1972 r. wspólnym udziałem w filmie "Zagraj to jeszcze raz" Herberta Rossa - sympatycznym nawiązaniu do "Casablanki". Keaton zagrała kobietę pewną siebie i niezależną, przy której niezaradność bohatera uwidacznia się ze zdwojoną siłą. Tym filmem aktorka zapoczątkowała kreowanie u boku Allena wizerunku ciekawej świata intelektualistki, kobiety ambitnej, dążącej do samorealizacji, z taką samą radością oddającej się dysputom o van Goghu, jak analizom twórczości Freuda. Postać stworzona przez Diane Keaton była odpowiedzią na oczekiwania Allena. Relacje damsko- męskie rodzą się bowiem w jego najlepszych filmach na podłożu intelektualnym.

Tytułowa Annie Hall i Mary z "Manhattanu" są więc przede wszystkim błyskotliwymi rozmówczyniami, żywiołowymi, pełnymi dowcipu partnerkami, które jednak zbyt cenią sobie własną autonomię, by popaść w rutynę typową dla stabilnego związku. Swą niezależność manifestują poprzez ubiór - męskie garnitury, krawaty, kapelusze, a także samodzielne organizowanie sobie życia. Annie Hall stara się więc być świadomym i aktywnym odbiorcą kultury, gra towarzysko w tenisa, chodzi do psychoanalityka i na kursy dokształcające, a wieczorami śpiewa w klubie. Jest przy tym niezwykle czarującą, zmysłową kobietą, co sprawia że wszelkie podejrzenia o zaawansowany feminizm okazują się mylnymi tropami. Alvy Singer (Allen) umiejętnie wykorzystuje owo sprzężenie intelektu z fizyczną atrakcyjnością Annie, gdy w romantycznej scenerii wyznaje: "Jesteś polimorficznie perwersyjna". Cokolwiek to znaczy, brzmi jak komplement. W życie intymne bohaterów Allena bezustannie wkrada się ich erudycja, chęć wyrażenia swej opinii na temat Schopenhauera, potrzeba analizy ostatniego koncertu w Carnegie Hall. Ulubione tematy i wątki eksploatuje Allen również w swej twórczości literackiej. W opowiadaniu "Pan B.", nawiązującego stylem do powieści Raymonda Chandlera, do biura prywatnego detektywa wkracza długonoga tleniona blondynka, której podwójną grę bohater natychmiast rozszyfrowuje: "Bez trudu pozbyłaś się Sokratesa, ale potem przyszedł Kartezjusz, więc wykorzystałaś Spinozę (...)". Apetyczna Ellen nie daje za wygraną: "Moglibyśmy wyjechać. Tylko my dwoje. Moglibyśmy zapomnieć o filozofii. Zamieszkać gdzieś w małym domku i może zająć się semantyką..." Z Diane Keaton, która w jego filmach uosabiała idealne zespolenie kobiecego powabu i błyskotliwości, Allen rozstał się po pięciu latach współpracy. W podobnej roli powróci ona jeszcze w "Tajemnicy morderstwa na Manhattanie" (1993), lecz jej bohaterka - o kilka lat starsza - dyskretnie szukać już będzie potwierdzenia własnej atrakcyjności w niewinnym flircie.

Tymczasem Allen wiąże się z Mią Farrow, aktorką o delikatnej, kruchej urodzie. Prostolinijność większości odtwarzanych przez nią postaci jest przeciwieństwem żywiołowości Diane Keaton. Szczupła, z króciutko przyciętymi włosami, zwykle w długich spódnicach i rozciągniętych swetrach, wciela się w role przykładnych żon szukających w partnerze oparcia i stabilności. Sukces na polu zawodowym jest tylko dopełnieniem ich szczęścia, a każdy przejaw zainteresowania ze strony płci przeciwnej wydaje się miłym zaskoczeniem. Bohaterki "Hanny i jej sióstr", "Września" czy "Mężów i żon" to przede wszystkim członkinie rodzin. To po części znak upływającego czasu - Allenowi przybyło lat, spoważniał. Postaci grane przez Mię Farrow są więc trochę staromodne w swym przywiązaniu do tradycji, ich wyciszenie i nieco melodramatyczny charakter wprowadzają w film klimaty rodem z Czechowa. Lecz i tym razem Allen kolejny scenariusz do filmu zaczerpnął z życia. Obrazem Mężowie i żony (1993), który jest zapisem rozpadu związku, pożegnał się z Mią Farrow.

I nagle na ekranie zaczęła królować fikcja, reżyser zaprzestał wiwisekcji swego życia na ekranie. U jego boku pojawiła się Mira Sorvino ("Jej wysokość Afrodyta") i Julia Roberts ("Wszyscy mówią: kocham cię"), kobiety piękne i utalentowane - obie są zdobywczyniami Oscarów, a także Helena Bonham-Carter, Charlize Theron, Goldie Hown... Tym jednak razem owe panie partnerowały Allenowi tylko na ekranie. Trudno także doszukać się w nich rysów ulubionych postaci Allena: niepohamowanej ciekawości życia Diane Keaton, eteryczności Mii Farrow, czy chociażby tajemniczości Anjeliki Huston i czarującego zagubienia Dianne Wiest - atrybutów aktorek, z którymi Allen lubił pracować.

Chyba wreszcie reżyser naprawdę schronił się w prywatność. Nadal tworzy historie nieodparcie śmieszne i inteligentne, lecz już nie sposób doszukać się w nich odbicia samego Allena. Przed wzrokiem ciekawskich chowa się w ramionach swej ostatniej życiowej partnerki, Soon-Yi Previn, adoptowanej córki Mii Farrow. Wciąż jednak swe filmy otula piękną jazzową muzyką - jedyną, jaką lubi, może więc kiedyś zabrzmi jeszcze "Seems like old times" - piosenka, który tak pięknie przywoływała obraz Annie Hall...